“Peer Educators for Peace”

W dniach 4-12 września 2016 roku w ramach programu Komisji Europejskiej Erasmus + odbyło się szkolenie, na które przybyli goście z krajów takich jak Macedonia, Hiszpania, Włochy, Serbia, Kosowo, Ukraina i Gruzja. Organizatorem tego wydarzenia było Stowarzyszenie Czajnia.

Szkolenie miało miejsce w Ośrodku Szkoleniowo-Wypoczynkowym "Sosnowe Zacisze", któremu organizatorzy serdecznie dziękują za gościnę i miłą atmosferę. Podziękowania płyną również na ręce pani Agnieszki Bartoszek z restauracji "Republika", która w piątek ugościła wszystkich przepysznym regionalnym obiadem oraz Dyrekcji (Pana Ireneusza Romaszki, Pani Grażyny Senetry oraz Pani Moniki Bednarz), pracownikom, a także uczniom Zespołu Szkół nr 3. im Macieja Rataja, którzy zezwolili oraz wzięli udział w warsztatach przygotowanych przez uczestników szkolenia. Specjalne podziękowania należą się Pani Natalii Kowalskiej oraz Zespołowi Piesni i Tańca "Roztocze" za uświetnienie wieczoru polskiego.

Poniżej prezentujemy Wam refleksję Gresy Haxhimusa z Kosowa - uczestniczki trzeciego juz szkolenia dla pracowników młodzieżowych koodynowanego i goszczonego przez Stowarzyszenie Czajnia w ramach programu Komisji Europejskiej Erasmus +.

Podróż – żeby spotkać Was wszystkich

Jest ciemno. Jesteśmy w podróży już 7 godzin, a droga przed nami wydaje się jeszcze dłuższa. Zmęczona i śpiąca spoglądam przez autobusowe okno. Las kładzie się spokojnie pod ogromem nieba pełnego gwiazd, w oddali lśniący znak „Uwaga jelenie”. Jak wspaniale byłoby spotkać jelenia i zatrzymać się na chwilę, żeby go pogłaskać – myślałam. Autobus ruszył, znak z jeleniem pozostał w tyle. Wciąż mogłam go widzieć... Nadal mogłam wyobrazić sobie, że uroczy mały jeleń wyłania się z lasu.

Jestem senna, ale nie potrafię zasnąć. Myślę o jutrzejszym dniu... Jaki będzie, z kim się spotkamy, jak pójdzie... Tysiące pytań przebiegają mi przez głowę. Czuję, że muszę tam pójść, ale w tym samym czasie chciałabym wrócić do domu.Budzik w telefonie wariuje. Jest 7:30. Budzę się w całkiem wygodnej, przytulnej sypialni, ale ups, to było mylące. Jest deszczowo, a słońce wydaje się bawić w chowanego. Jest gdzieś tam i niespodziewanie go nie ma. Biorę prysznic, ubieram się i idę do sali spotkań. Wchodzę i widzę twarze, których nigdy wcześniej nie widziałam i których nigdy wcześniej nie wyobrażałam sobie, że będą wyglądać tak, jak wyglądały. Nic o nich nie wiem, a oni nic nie wiedzą o mnie. Czy my wszyscy błąkaliśmy się beznadziejnie licząc na życie, że zaproponuje nam cenne doświadczenie? Może...

Obcy, obco siedzący obok siebie, rozważając możliwości zostania przyjaciółmi lub ponownie wielkimi obcymi. Brzmienie naszych imion wypełnia pokój. Zaczęło się od dziwnej wymowy do bardzo interesujących hobby i zawodów.

Wymieniliśmy uśmiechy. Zaczynamy się poznawać!

Dni mijają, a my dzielimy się swoimi historiami. Słuchamy swoich historii, słuchamy swoich marzeń, czujemy się jeden w skórze drugiego. Piękne, szczęśliwe oczy wnoszące do pokoju radość i piękne, smutne oczy wnoszące bolesne historie z ich krajów marząc, żeby zatrzymać wojny. To każda pojedyncza historia i historie wszystkich pomogły nam zrozumieć jak ważne jest rozwiązywanie konfliktów - dlaczego ważne jest, aby każdy na świecie czuł się bezpiecznie, dlaczego lepiej jest rozmawiać i wyrażać nasze uczucia zamiast krzyczeć na siebie. Byliśmy tam, ponieważ my wszyscy wierzymy w pokój.

A najlepszy dowód na to pojawił się w momencie, kiedy zaakceptowaliśmy siebie nawzajem takimi, jakimi jesteśmy, kiedy powiedzieliśmy „nie” uprzedzeniom i znęcaniu się, kiedy nie tylko słyszeliśmy, ale słuchaliśmy uważnie tego, co inni mają do powiedzenia i podzielenia się, kiedy wymienialiśmy się skutecznymi życiowymi poradami i zachęcaliśmy innych do wiary w pokój i pracę na rzecz budowania pokoju. Poza nieustającą pracą nad kreatywnymi pomysłami i analizą konfliktu, pracowaliśmy także nad wielką przyjaźnią. 24 godziny na dobę spędziliśmy w harmonii, radości, miłości i pokoju. Fakt, że wszyscy byliśmy z różnych krajów, różnych kultur, z różną przeszłością nie był nawet wspomniany. Teraz poczuliśmy się jak w domu. Czuliśmy jakbyśmy znali się od lat. I wiedzieliśmy, że gdziekolwiek się znów spotkamy, będziemy znów wspominać te cenne doświadczenia. Zrozumieliśmy, że nie wszyscy ci, którzy się błąkają są zagubieni.Grese Haxhimusa, Kosowo

 


Facebook

Polub nasz profil i bądź zawsze na bieżąco.